Spódniczka na szelkach - burda 4/2017

Jakiś czas temu kupiłam na aukcji kilka kawałków różnych materiałów. Wtedy nie miałam pomysłu na żaden z nich. Ich cena była tak zachęcająca, że aż żal mi było ich nie kupić. Jednym z nich był sztruks o wymiarach 0,92m na 1,55m. 

Przeglądając burdy natknęłam się na ''ogrodniczkę''. Od bardzo dawna chodziła mi taka po głowie. Dobrze wygląda, funkcjonalna i wygodna. To co zobaczyłam w opisie mnie zamurowało. Zużycie materiału 1,45m na 1,70m!!! To lekka przesada. Postanowiłam udowodnić, że da się oszczędniej.  





Przy okazji szycia tej spódniczki wypróbowałam znikający mazak. Dużo o nim słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji wypróbować. W moim przypadku nie zdał egzaminu. Zwykle szyję na raty. Uszycie czegokolwiek zajmuje mi kilka dni. Jednego dnia przerysowuję wykrój innego wycinam elementy z materiału, a samo szycie to kolejne kilka dni. Z tego co wyczytałam mazak znika w ciągu 72h, ale już po godzinie zauważyłam, że blednie... Po 24h musiałam poprawiać wszystkie linie, bez tego wycinanie elementów nie miało by w ogóle sensu. Jeden jedyny plus jaki zauważyłam to precyzja, w przypadku kredy krawieckiej odrysowanie łuku jest ciężkie, mazakiem jest to dużo prostsze. Na pewno użyję go jeszcze, ale tylko w przypadku, gdy będę miała szycie na już.

Pierwszy etap mojej pracy był bardzo utrudniony. Zmieszczenie wszystkich części na takim kawałku materiału było strasznie ciężkie i czasochłonne. W wielu miejscach zapasy na szwy stykały się z innymi zapasami, ale dałam radę!


Moja spódniczka "ogrodniczka" troszkę różni się od burdowej m.in. poszerzyłam górę tyłu, zapięcia u boków zamieniłam na zamek i haftkę. Poza tym pasek w talii w ostatnim etapie musiałam wszyć ręcznie, moja maszyna nie poradziła sobie z kilkukrotnym złożeniem sztruksu. Chciałam nieco dłuższe szelki, ale niestety nie starczyło mi materiału. Jest oszczędnie i mega wygodnie!










Komentarze

Popularne posty