Spódniczka retro - burda 02/2017

Długo zastanawiałam się czy podjąć kolejną próbę szycia z burdą, gdy zobaczyłam tą spódniczkę nie miałam już wątpliwości. Prosty fason z patkami, ale bez kieszeni. Na pierwsze szycie od podstaw po długiej przerwie w sam raz!




Do jej uszycia wybrałam tkaninę bawełnianą, którą kupiłam za grosze na aukcji internetowej ;). 




Po ostatnich próbach szycia z burdą strasznie byłam zniechęcona do kolejnych prób. Każdy wykrój wymagał zmian. Trudno mi było dopasować którykolwiek z proponowanych rozmiarów do moich wymiarów ciała. Zawsze wybierałam najmniejszy z możliwych, a i tak okazywał się być za duży. Przy szyciu tej spódniczki było tak samo, musiałam zwęzić wykrój o kilka centymetrów w obwodzie talii. Z tym akurat nie było problemu. Problemy zaczęły się, gdy przysiadłam do overlocka. Szczerze nienawidzę tego etapu szycia. Wyregulowanie naprężenia nici mojego overlocka (singer 14SH754) graniczy z cudem. W pewnym momencie byłam tak zdołowana moją niemocą, że już chciałam odpuścić. Na szczęście odłożyłam robotę na później, przespałam się z problemem i kolejnego dnia dałam radę. Nie wyszło idealnie, ale efekt końcowy jest zadowalający. Wiem nad czym muszę jeszcze popracować, co zrobić inaczej, a czego nie robić kolejnym razem. 


Tak prezentuje się spódniczka w stylizacji. Zdjęcia przy ruinach zamku w Bornhagen.





Komentarze

Prześlij komentarz