Sukienka bawełniana - mój projekt

Od dłuższego czasu pracowałam nad sukienką weselną, którą chciałam stworzyć od początku do końca sama. Sporo czasu zajęła mi konstrukcja górnej części sukienki z którą miałam dosyć duże kłopoty. Pomocny okazał się manekin, bez którego bym sobie nie poradziła. 

Miałam kilka wizji jak ma ona wyglądać. Moją pierwszą myślą był wysoki kołnierzyk, jednak szybko z niego zrezygnowałam na cześć delikatnie wyciętego dekoltu na  plecach przyozdobionego kołnierzykiem bebe.Sukienka na całej długości jest zapinana na guziki, które według mnie są kropką nad "i".   


    

Sukienkę skończyłam szyć dzień przed weselem, a to wszystko dlatego, że mam w nawyku odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę. Chciałabym się pozbyć tego okropieństwa! Czasami nie da się przewidzieć co może się stać w najbliższym czasie. Tak też właśnie się stało w moim przypadku. Gdy już miałam się brać za cięcie materiału okazało się, że muszę nagle wyjechać... Zabrałam ze sobą materiał, nici i inne potrzebne rzeczy. Na moje nieszczęście, a raczej szczęście mogłam zabrać ze sobą tylko jedną maszynę. Więc overlock musiał zostać w domu. Dzięki temu sukienka jest wykończona "na czysto" z czego jestem bardzo dumna! Oczywiście można by  się doczepić tych kilkumilimetrowych różnic, ale przecież nikt nie jest idealny... A przecież nie mogłam sobie pozwolić na postrzępione zakończenia i nitki żyjące własnym życiem, a ukrycie tego wszystkiego to nie lada wyczyn. Strasznie się przy tym nagłowiłam i przyznam, że dalej nie jestem pewna w jakiej kolejności powinno się zszywać zewnętrzne i wewnętrzne części. Mam nadzieję, że kiedyś to opanuję. ;)  

Jak na razie mogę się tylko cieszyć z moich postępów i z tego, że coraz większą wagę przywiązuję do detali i starannego wykańczania ubrań. Oby kolejnym razem było tylko lepiej!






 

Komentarze

Popularne posty